Dawno, dawno temu kiedy słynne Radio Afera było jeszcze na parterze DS-1 a ja pierwszoroczniak na drugim piętrze, nie mogąc zasnąć z powodu „Niezłej Imprezki” w klubie studenckim z pierwszego piętra zastanawiałem się co to za opuszczony obiekt sąsiaduje z akademikiem.
Moja małżonka Joasia (którą poznałem w czasie studiów) we wrześniu, dwudziestego, roku pańskiego 2005-tego otwiera w tymże niegdyś opuszczonym lokalu klub który pragnie być ulubionym miejscem wytchnienia i rozrywki dla braci studenckiej.
Dlaczego Salsa Bar ? – Bo jesteśmy uzależnieni od tańca a taniec jest naszym przeznaczeniem. Taniec nas poznał, taniec nas zbliżył, taniec jest naszym lekarstwem na troski. Tym lekarstwem próbujemy się dzielić.
Ten klub oprócz gorącego tańca w rytmie muzyki granej często na żywo, podaruje Tobie dawkę typowej studenckiej atmosfery. Tą atmosferą są sami Żacy. Bez nich nie ma tego „Czegoś”.
Do południa przez stoły przemykają zapiski z wykładów i ćwiczeń, potem pojawiają się laptopy i przeglądarki nie tylko naukowych stron.
Zaś po zajęciach przychodzi POTRZEBA małego relaksu, która okupuje darta, bilard i no takie... małe poletka do gry w taką malutką piłkę (stołową) dopóki nie pojawiają się „Maniacy z WLPS-u” – to ci co w piłę grają rękoma.
Wieczór nadchodzi wraz z kumplami z akademika Dużym Ekranem lub Gorącym Parkietem Ten drugi zawsze w towarzystwie Królowej Salsy.

